Wydarzyło się…
1 10 2009…sześć lat temu.
Żona, sądzę, że bardzo świadomie i dojrzale podjęła decyzję o przeprowadzce (do tej pory mieszkaliśmy w moim rodzinnym domu, razem z mamą). Myślę, że tworzyła azyl dla siebie i naszych dzieci. Mieszkając samodzielnie po prosty łatwiej jej było zdecydować o “wyrzuceniu” mnie z domu. “Wyrzuceniu”? Przecież to ja uciekałem i oddalałem się od moich najbliższych. Miałem dość wszystkiego. Nie widziałem wyjścia z tego labiryntu. Nieraz myślałem Czytaj dalej »
Kategorie : Luźne teksty