Wydarzyło się…

10 02 2010

Po sześciu latach trzeźwienia…

“Niekiedy powraca do nas pytanie:  „Dlaczego już nigdy nie będę w stanie pić tak jak ‘’normalni’’ ludzie?” Wiemy, że powodem jest nasz alkoholizm – ale dlaczego nań zachorowaliśmy? Otóż kiedy piliśmy, w którymś momencie naszego życia przekroczyliśmy „punkt krytyczny”: faza tolerancji wobec alkoholu przeszła w stan, w którym nie tolerujemy go w ogóle; oznacza to, że wypiwszy w jakiejś chwili pierwszy kieliszek, prędzej czy później wpadamy w ciąg i upijamy się do nieprzytomności…

Po wypiciu pierwszego kieliszka możemy biec myślą już tylko w jednym kierunku: ku dalszemu piciu. Pierwszy kieliszek jest niczym lokomotywa za którą podąża rozpędzony pociąg. Jadąc po znajomych torach, nieubłaganie zmierza do końca trasy: upijamy się. Sięgając po pierwszy kieliszek, często mieliśmy świadomość nieuchronnych skutków tego czynu – a mimo to nie byliśmy  w stanie trzymać się z daleka od alkoholu: na nic się tu nie zdała siła woli. Wobec potęgi alkoholu byliśmy bezradni i bezsilni. Szkodzi nam nie drugi, czy dziesiąty kieliszek, ale pierwszy!”

Wpis ten umieściłem na blogu równo rok temu… I wtedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że tak łatwo jest wrócić do nałogu, a tak ciężko zaczynać kolejny raz. To była chwila, jeden moment, jeden kieliszek koniaku… i wszystko zaczęło powracać w zastraszającym tempie. Zdaję sobie z tego sprawę, że ten powrót nie nastąpił tak w jednej chwili, wiem, że zacząłem na tą “chwilę” pracować dużo wcześniej. Odezwały się wszystkie mechanizmy i symptomy uzależnienia, ja ich po prostu nie dostrzegłem w porę. Straciłem czujność uśpiłem w sobie wolę trzeźwienia, poczułem się bardzo pewnie i to mnie zgubiło. A, później… przyszło najgorsze… odezwały się wspomnienia, wrócił głód alkoholu i ten strach który mi towarzyszył przez lata… co będzie, jak zabraknie mi wódki… co będzie, jak nie będę mógł przełknąć choćby łyczka, jak nie będę mógł poczuć tego ukojenia, które już przychodziło w momencie pierwszego łyku! I nastąpiło to co nieuchronne… z jednej strony pełna świadomość tego co się ze mną dzieje i w jakim kierunku zmierzam, a z drugiej ujawniły się typowe alkoholowe mechanizmy obronne…. To rozdarcie było najgorsze….  ale o tym może już później….

Dziękuję za komentarze, listy i obecność wszystkim, którzy trwają ze mną… Dziękuję!


Opcje

Info

Odpowiedz

Musisz być zalogowany aby komentować





Register






Register